Zakup konia: pośrednik czy bezpośrednio od hodowcy?
Zakup konia sportowego rzadko kończy się na znalezieniu atrakcyjnego ogłoszenia i ustaleniu ceny.

Ta sama oferta może wyglądać zupełnie inaczej w zależności od tego, kto prowadzi rozmowę, kto organizuje badanie przedzakupowe, kto podpisuje umowę i — przede wszystkim — kto bierze odpowiedzialność za przekazane informacje. Dlatego pytanie, czy lepszy będzie zakup konia sportowego przez pośrednika, czy bezpośrednio od hodowcy, nie ma jednej odpowiedzi.
W mojej praktyce często widzę, że kupujący skupia się na wieku, wynikach i potencjale konia, a dopiero później zaczyna porządkować kwestie prowizji, podatku, zakresu badania weterynaryjnego czy odpowiedzialności za wcześniejsze problemy zdrowotne. Tymczasem dobra transakcja powinna przypominać proces diagnostyczny: najpierw zbieramy informacje, potem sprawdzamy ich spójność, a na końcu podejmujemy decyzję, która uwzględnia nie tylko możliwości konia, lecz także jego historię, sposób użytkowania i realne koszty utrzymania.
Dwie drogi do tego samego konia
Bezpośredni kontakt z hodowcą może wydawać się najprostszym rozwiązaniem. Rozmawiamy z osobą, która zna konia od źrebaka albo przynajmniej od kilku lat, możemy zapytać o jego rozwój, kontuzje, sposób żywienia i reakcje na trening. W najlepszym scenariuszu otrzymujemy ciągłą historię zwierzęcia, a nie tylko zestaw informacji przygotowanych na potrzeby sprzedaży.
Pośrednik działa inaczej. Może być agentem, trenerem, właścicielem stajni albo osobą, która zawodowo wyszukuje konie dla klientów. Jego wartość nie musi polegać wyłącznie na przekazaniu kontaktu. Dobry pośrednik zna rynek, potrafi ocenić, czy cena odpowiada poziomowi konia, organizuje prezentację, pomaga w wyborze lekarza weterynarii, tłumaczy dokumenty i prowadzi negocjacje. Czasami dysponuje również siecią kontaktów, dzięki której kupujący dociera do koni, które nigdy nie trafiają do publicznych ogłoszeń.
To jednak nie oznacza, że każda osoba przedstawiająca się jako agent działa w ten sam sposób. Pośrednik może reprezentować wyłącznie kupującego, wyłącznie sprzedającego albo obie strony jednocześnie. W każdym z tych wariantów zmienia się układ interesów. Jeżeli osoba prowadząca sprzedaż otrzymuje wynagrodzenie od obu stron, kupujący powinien wiedzieć o tym przed podjęciem decyzji, ponieważ informacja ta ma znaczenie dla oceny rekomendacji i negocjacji ceny.
| Element transakcji | Zakup bezpośrednio od hodowcy | Zakup z udziałem pośrednika |
|---|---|---|
| Dostęp do historii konia | Zwykle bezpośrednia rozmowa z osobą, która zna konia od dłuższego czasu | Informacje są przekazywane przez pośrednika; warto potwierdzić je u właściciela |
| Koszt dodatkowy | Najczęściej brak prowizji pośrednika | Zwyczajowa prowizja wynosi 10% wartości transakcji, ale sposób jej naliczania trzeba ustalić wcześniej |
| Organizacja oględzin | Kupujący zazwyczaj koordynuje wizytę, jazdę próbną i badanie | Pośrednik może zorganizować prezentację, transport i kontakt z lekarzem |
| Negocjacje | Prowadzone bezpośrednio ze sprzedającym | Prowadzi je agent albo uczestniczy w nich jako doradca |
| Odpowiedzialność za informacje | Trzeba ustalić, kto formalnie sprzedaje konia i składa oświadczenia | Zakres odpowiedzialności pośrednika zależy od zawartej umowy |
| Ryzyko konfliktu interesów | Mniejsza liczba uczestników, ale większa odpowiedzialność kupującego za weryfikację | Możliwa podwójna reprezentacja lub prowizja ukryta w cenie |
Nie traktowałabym więc pośrednika jako kosztu, który z definicji należy wyeliminować. Prowizja może być uzasadniona, jeśli kupujący rzeczywiście otrzymuje usługę: selekcję koni, ocenę dopasowania do jeźdźca, organizację badań i transportu, wsparcie przy dokumentach oraz pomoc po transakcji. Problem zaczyna się wtedy, gdy wynagrodzenie jest pobierane za samo przekazanie numeru telefonu, a kupujący nie wie, komu pośrednik właściwie służy.
Najdroższy pośrednik nie zawsze jest tym, który pobiera najwyższą prowizję. Czasami więcej kosztuje brak jasnych zasad, niewłaściwy zakres badania i decyzja podjęta pod presją.
Prowizja pośrednika przy zakupie konia: co naprawdę trzeba ustalić
Zwyczajowa prowizja pośrednika w obrocie końmi wynosi 10% wartości transakcji. Sama stawka nie mówi jednak jeszcze, ile faktycznie zapłaci kupujący. Trzeba ustalić, czy prowizja jest doliczana do ceny, czy została już w niej uwzględniona, czy obejmuje podatek, a także kto ją opłaca.
W praktyce spotyka się kilka modeli:
1. Prowizję płaci kupujący. Pośrednik wyszukuje konia na jego zlecenie, a wynagrodzenie jest rozliczane osobno albo jako określony procent ceny zakupu.
2. Prowizję płaci sprzedający. Nie oznacza to automatycznie, że kupujący nie ponosi jej ekonomicznego ciężaru. Sprzedający może uwzględnić koszt pośrednictwa w cenie konia.
3. Prowizję płacą obie strony. Taki układ powinien zostać ujawniony przed zawarciem transakcji. W przeciwnym razie kupujący nie ma pełnego obrazu motywacji osoby, która rekomenduje konkretnego konia.
4. Wynagrodzenie jest wliczone w cenę. Ten model bywa wygodny, ale cena wyjściowa powinna być opisana w sposób jednoznaczny, aby nie było wątpliwości, czy po zakupie pojawi się jeszcze dodatkowa faktura lub rachunek.
Przed wyjazdem na oględziny warto poprosić o pisemne podsumowanie ustaleń. Nie musi to być rozbudowany dokument, ale powinien wskazywać wysokość prowizji, moment jej powstania, osobę zobowiązaną do zapłaty oraz sytuację, w której koń nie przejdzie badania albo transakcja nie dojdzie do skutku. Jeżeli agent oczekuje wynagrodzenia już za samo przedstawienie konia, należy odróżnić taką opłatę od prowizji za finalizację sprzedaży.
Szczególnej ostrożności wymaga sytuacja, w której pośrednik przekazuje jedynie ustne informacje, a umowa sprzedaży jest podpisywana z inną osobą. Wtedy trzeba rozdzielić trzy kwestie: kto jest właścicielem konia, kto występuje jako sprzedający oraz kto odpowiada za informacje dotyczące zdrowia, wyników i historii użytkowania. Te role mogą się pokrywać, ale nie muszą.
Podatek PCC przy kupnie konia od osoby prywatnej
Jeżeli kupujący nabywa konia od osoby prywatnej, która nie jest płatnikiem VAT, co do zasady powinien uwzględnić podatek od czynności cywilnoprawnych, czyli PCC. Stawka wynosi 2% wartości rynkowej konia, a podatek należy zapłacić w terminie 14 dni od zawarcia umowy. Zwolnienie dotyczy sytuacji, gdy wartość rynkowa konia nie przekracza 1000 zł.
Warto zwrócić uwagę na sformułowanie „wartość rynkowa”. Nie zawsze będzie nią kwota wpisana do umowy, szczególnie jeśli cena została obniżona z powodu stanu zdrowia, wieku, ograniczeń użytkowych albo innych okoliczności. W przypadku konia sportowego, którego cena wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych lub więcej, błędne założenie, że wystarczy wpisać dowolną kwotę, może prowadzić do problemów podatkowych.
Inaczej wygląda rozliczenie, gdy sprzedającym jest przedsiębiorca wystawiający fakturę VAT. Dlatego przed podpisaniem dokumentów trzeba ustalić nie tylko cenę brutto lub netto, lecz także status podatkowy sprzedającego i rodzaj dokumentu sprzedaży. To nie jest formalność pozostawiana na koniec. Od tych informacji zależy rzeczywisty koszt zakupu.
Jeżeli ktoś kupuje i odsprzedaje żywe konie w sposób zorganizowany, działalność taka może zostać potraktowana przez organy podatkowe jako działalność handlowa. W określonych przypadkach stosowana jest 3% stawka ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Nie oznacza to, że każda sprzedaż własnego konia automatycznie staje się działalnością gospodarczą, ale przy regularnym obrocie i powtarzalnym modelu działania warto skonsultować sposób rozliczeń z księgowym, zanim transakcje zaczną się powtarzać.
Umowa kupna konia od hodowcy i umowa pośrednictwa
W umowie kupna-sprzedaży powinny znaleźć się informacje pozwalające bez wątpliwości zidentyfikować konia: nazwa, numer paszportu, numer chipu, płeć, maść, data urodzenia oraz dane właściciela. Przy koniach sportowych potrzebny jest również możliwie precyzyjny opis przeznaczenia zwierzęcia. Koń przeznaczony do amatorskiego skakania przez przeszkody nie jest oceniany według tych samych kryteriów co koń kupowany z myślą o regularnym starcie w konkursach wysokiej rangi.
W umowie warto opisać także znane ograniczenia zdrowotne, przebyte urazy, zabiegi, okresy wyłączenia z treningu i sposób użytkowania. Nie chodzi o tworzenie dokumentu, który obiecuje brak jakichkolwiek problemów w przyszłości — żadna umowa ani badanie nie daje takiej gwarancji — lecz o to, by obie strony miały ten sam obraz stanu konia w dniu sprzedaży.
Dobrze przygotowana umowa powinna określać między innymi:
- cenę, walutę i sposób zapłaty, w tym ewentualną zaliczkę;
- termin i miejsce wydania konia;
- osobę odpowiedzialną za transport oraz ryzyko związane z przewozem;
- dokumenty przekazywane kupującemu, w tym paszport i wyniki badań;
- znane choroby, urazy, operacje oraz ograniczenia w użytkowaniu;
- wynik badania przedzakupowego i zgodę na udostępnienie jego dokumentacji;
- zasady postępowania, jeżeli opis konia okaże się niezgodny ze stanem faktycznym;
- sposób rozstrzygania sporów oraz dane stron.
Jeżeli zakup odbywa się przez pośrednika, osobna umowa pośrednictwa powinna precyzować, czy agent ma wyszukać konia według określonych kryteriów, czy tylko doprowadzić do kontaktu ze sprzedającym. Istotne jest również, czy pośrednik ma obowiązek ujawnić znane mu informacje o zdrowiu i historii konia, czy ma sprawdzić dokumenty, czy uczestniczy w badaniu oraz czy odpowiada za nieprawdziwe zapewnienia.
Umowa pośrednictwa w obrocie końmi jest umową nienazwaną w polskim Kodeksie cywilnym. Oznacza to, że zakres obowiązków agenta nie wynika z jednego szczegółowego przepisu, który rozwiązywałby wszystkie praktyczne problemy. Strony mogą ułożyć współpracę według własnych potrzeb, ale właśnie dlatego powinny ją opisać możliwie dokładnie.
Kiedy pośrednik może stać się problemem?
Niepokój powinny wzbudzić sytuacje, w których:
- pośrednik nie chce ujawnić, kto jest właścicielem konia;
- unika odpowiedzi na pytanie o własne wynagrodzenie;
- naciska na szybki przelew zaliczki przed badaniem;
- przedstawia wyłącznie wybrane dokumenty, bez pełnej historii leczenia;
- twierdzi, że badanie weterynaryjne jest zbędne, bo koń startował lub pochodzi z renomowanej stajni;
- nie pozwala na kontakt z niezależnym lekarzem wskazanym przez kupującego;
- opisuje konia jako odpowiedniego dla każdego jeźdźca, bez rozmowy o doświadczeniu, dosiadzie i celu zakupu.
Żaden z tych sygnałów nie przesądza jeszcze o nieuczciwości. Każdy pokazuje jednak, że proces sprzedaży nie jest wystarczająco przejrzysty. W przypadku konia sportowego przejrzystość nie jest luksusem, tylko warunkiem rozsądnej oceny ryzyka.
Badanie przedzakupowe: co obejmuje, a czego nie
Badanie kupno-sprzedażowe, określane również jako badanie przedzakupowe, weterynaryjne badanie konia albo TÜV, ma pomóc ocenić, czy stan zdrowia zwierzęcia odpowiada planowanemu użytkowaniu. Nie jest certyfikatem, że koń nigdy nie zachoruje, i nie powinno być traktowane jako obietnica pełnej przewidywalności jego przyszłości.
Standardowe badanie obejmuje badanie kliniczne w spoczynku i w ruchu oraz próby zginania. Lekarz ocenia między innymi ogólny stan konia, budowę, symetrię, sposób poruszania się, reakcje na podstawowe testy ortopedyczne, a także widoczne nieprawidłowości, które mogą mieć znaczenie dla przyszłego użytkowania.
Zakres ten nie obejmuje automatycznie badań tkanek miękkich, takich jak ścięgna, ani diagnostyki kręgosłupa, na przykład pod kątem zespołu bolesności wyrostków kolczystych, potocznie kojarzonego z problemem kissing spines. O tym, czy potrzebne są zdjęcia rentgenowskie, badanie ultrasonograficzne, endoskopia, diagnostyka kręgosłupa lub inne procedury, powinien decydować lekarz w odniesieniu do wieku, dyscypliny, historii i celu zakupu.
Tu pojawia się bardzo ważna różnica między koniem kupowanym do spokojnej jazdy rekreacyjnej a koniem, który ma regularnie skakać, startować w zawodach lub przejść intensywny program treningowy. Wysokość i częstotliwość obciążeń zmieniają znaczenie niektórych znalezisk. Niewielka asymetria może mieć inne konsekwencje u konia pracującego dwa razy w tygodniu, a inne u konia przygotowywanego do wymagającego sezonu startowego.
W mojej pracy często tłumaczę, że wynik badania trzeba czytać nie tylko jako listę prawidłowości i odchyleń, lecz jako ocenę dopasowania. Pytanie nie brzmi wyłącznie: czy koń jest zdrowy? Brzmi raczej: czy jego aktualny stan, historia i budowa pozwalają mu bezpiecznie wykonywać pracę, do której chcemy go kupić?
Jak przygotować sensowny zakres badania?
Przed wizytą lekarza warto przekazać mu podstawowe informacje:
- wiek i poziom wyszkolenia konia;
- dyscyplinę oraz planowaną intensywność pracy;
- dotychczasowe wyniki sportowe;
- znane urazy, kulawizny, zabiegi i okresy odpoczynku;
- miejsce, w którym koń będzie trenował;
- doświadczenie i możliwości jeźdźca;
- przewidywany budżet na dalszą diagnostykę i leczenie.
Lekarz powinien wiedzieć, że koń ma być kupiony do skoków, ujeżdżenia, próby terenowej czy innego rodzaju pracy. Badanie przedzakupowe nie jest identycznym pakietem dla każdego zwierzęcia. Inne pytania stawia się przed zakupem młodego konia, który dopiero rozpoczyna karierę, a inne przy koniu startującym, po przebytym urazie albo sprzedawanym jako koń do określonego poziomu sportowego.
Warto również ustalić, kto wybiera lekarza. Jeżeli badanie organizuje sprzedający lub pośrednik, kupujący powinien mieć możliwość skorzystania z niezależnej opinii. Lekarz, który zna konia od dawna, może oczywiście dysponować cenną historią, ale jego relacja ze sprzedającym nie powinna pozostawać dla kupującego niewiadomą.
Nie należy też utożsamiać braku kulawizny w dniu badania z brakiem wszelkich problemów ortopedycznych. Organizm konia potrafi przez pewien czas kompensować przeciążenie. Kompensacja oznacza, że jedna część aparatu ruchu przejmuje pracę innej, co może maskować sygnały widoczne dopiero w określonych warunkach: po wysiłku, na konkretnej nawierzchni, przy większej intensywności albo w określonym ustawieniu ciała.
Badanie przedzakupowe nie ma odpowiedzieć, czy koń jest idealny. Ma pomóc ustalić, z jakim koniem naprawdę mamy do czynienia i czy jego możliwości współpracują z naszymi planami.
Cena konia sportowego to nie cała cena zakupu
Porównując ofertę hodowcy z ofertą pośrednika, łatwo skupić się na kwocie widocznej w ogłoszeniu. Tymczasem całkowity koszt transakcji obejmuje znacznie więcej: prowizję, podatek, badanie, dodatkową diagnostykę, transport, ubezpieczenie przewozu, ewentualne koszty dokumentów oraz przygotowanie konia do wydania.
Przy zakupie zagranicznym dochodzą kwestie organizacyjne i walutowe. Nawet jeśli cena konia wydaje się atrakcyjna, trzeba sprawdzić, kto odpowiada za transport, jakie dokumenty są potrzebne, czy koń jest prawidłowo oznakowany i czy wynik badania będzie wystarczająco szczegółowy dla kupującego. Import koni wymaga również dobrej komunikacji między sprzedającym, przewoźnikiem, lekarzem i osobą odbierającą zwierzę w miejscu docelowym.
Przy koniu sportowym nie oszczędzałabym przede wszystkim na informacjach. Nie oznacza to wykonywania wszystkich możliwych badań bez związku z sytuacją kliniczną. Oznacza natomiast, że zakres diagnostyki powinien wynikać z rozsądnej oceny ryzyka, a nie z przekonania, że najtańszy wariant badania będzie zawsze wystarczający.
Dobrym sposobem jest przygotowanie kosztorysu przed wpłaceniem zaliczki:
1. Cena konia — ustalona kwota oraz informacja, czy zawiera podatek.
2. Prowizja — wysokość, płatnik i moment rozliczenia.
3. Badanie przedzakupowe — zakres podstawowy oraz możliwe badania dodatkowe.
4. Transport — przewóz, ubezpieczenie i ewentualne postoje.
5. Podatek PCC — jeśli transakcja jest zawierana z osobą prywatną niebędącą płatnikiem VAT.
6. Pierwsze tygodnie po zakupie — kontrola weterynaryjna, dopasowanie siodła, korekta żywienia i stopniowe wprowadzenie do nowego planu pracy.
Ostatni punkt bywa pomijany, choć zmiana stajni, żywienia, podłoża, jeźdźca i rytmu treningowego jest dla konia procesem fizjologicznym, a nie wyłącznie logistycznym. Zwierzę może przyjechać w dobrej kondycji, a mimo to potrzebować czasu na regenerację po transporcie i adaptację do nowych warunków. Nagłe zwiększenie obciążeń w pierwszych dniach po zakupie może ujawnić problemy, które wcześniej pozostawały skompensowane.
Bezpośrednio od hodowcy — kiedy to rozwiązanie ma szczególną wartość?
Kupno konia od hodowcy jest szczególnie cenne wtedy, gdy hodowca rzeczywiście zna rozwój zwierzęcia i potrafi opowiedzieć o nim bez ograniczania się do wyników oraz efektownych zdjęć. W przypadku młodego konia znaczenie ma nie tylko to, jak porusza się obecnie, lecz także jak przebiegały kolejne etapy jego dorastania, zajeżdżenia i szkolenia.
Bezpośrednia rozmowa może pomóc ustalić:
- jak koń reagował na zmiany treningu;
- czy pojawiały się epizody kulawizny lub sztywności;
- jak znosił transport i zmianę miejsca;
- czy miał przerwy w pracy i z jakiego powodu;
- jak zachowuje się przy zabiegach pielęgnacyjnych i weterynaryjnych;
- jakie ma zwyczaje żywieniowe;
- w jakim środowisku najlepiej funkcjonuje;
- czy jego temperament odpowiada planom nowego właściciela.
To informacje, których nie zastąpi nawet bardzo dobrze przygotowane ogłoszenie. Hodowca może również uczciwie wskazać obszary wymagające dalszej pracy. Dla kupującego nie powinno być to automatycznie ostrzeżeniem. Koń, który potrzebuje czasu, stabilnego planu i spokojnej współpracy, może okazać się lepszym wyborem niż zwierzę reklamowane jako bezproblemowe, ale niedopasowane do doświadczenia jeźdźca.
Trzeba jednak zachować tę samą uważność, która jest potrzebna przy zakupie przez agenta. Hodowca jest stroną zainteresowaną sprzedażą. Jego wiedza o koniu może być bardzo cenna, lecz nie zastępuje niezależnego badania, analizy dokumentów i umowy opisującej stan zwierzęcia.
Pośrednik ma sens, gdy wnosi realną wiedzę i porządkuje proces
Doświadczony pośrednik może być dużym wsparciem dla kupującego, szczególnie gdy ten nie zna dobrze rynku, szuka konia za granicą albo nie potrafi samodzielnie ocenić, czy prezentowany poziom sportowy odpowiada cenie. Agent może ograniczyć liczbę przypadkowych wyjazdów, pomóc odsiać konie niespełniające kryteriów i zwrócić uwagę na rozbieżność między opisem a rzeczywistym zachowaniem zwierzęcia.
Wartość pośrednika rośnie także wtedy, gdy potrafi powiedzieć nie. Jeżeli po obejrzeniu dokumentacji odradza zakup, ponieważ koń nie pasuje do celu użytkowego, jest to bardziej użyteczne niż osoba, która każdą ofertę przedstawia jako wyjątkową okazję. Wybór konia sportowego wymaga czasami rezygnacji z efektownego rodowodu, wyniku albo atrakcyjnej ceny, gdy sygnały z badania, historii treningu i zachowania konia nie układają się w spójną całość.
Przed rozpoczęciem współpracy z agentem dobrze jest opisać własne kryteria, ale nie tylko w kategoriach wieku, wzrostu i ceny. Znaczenie mają również:
- poziom jeźdźca i jego styl pracy;
- docelowa dyscyplina;
- częstotliwość treningów;
- gotowość do prowadzenia rehabilitacji lub dłuższej adaptacji;
- możliwości stajni i dostęp do lekarzy oraz fizjoterapeutów;
- tolerancja na ryzyko zdrowotne;
- czas, który można przeznaczyć na rozwój młodego konia.
Dopiero na tej podstawie można ocenić, czy pośrednik faktycznie wyszukuje konia dla konkretnego kupującego, czy jedynie kieruje go do aktualnie dostępnych ofert.
Jak podjąć decyzję bez presji?
Jeżeli rozważasz zakup konia sportowego przez pośrednika lub bezpośrednio od hodowcy, przejdź przez transakcję w kolejności, która chroni proces decyzyjny:
1. Najpierw określ cel użytkowy. Koń do rozwoju młodego jeźdźca, koń do zawodów i koń hodowlany mogą mieć zupełnie inne wymagania zdrowotne oraz finansowe.
2. Potwierdź, kto sprzedaje konia. Sprawdź dane właściciela, dokumenty i zgodność informacji z paszportem.
3. Ustal wszystkie koszty przed oględzinami. Dotyczy to także prowizji, podatku i transportu.
4. Poproś o historię leczenia i użytkowania. Brak pełnych informacji nie musi oznaczać problemu, ale powinien skłonić do ostrożniejszej diagnostyki.
5. Zorganizuj niezależne badanie. Zakres powinien odpowiadać wiekowi, dyscyplinie i planowanej intensywności pracy.
6. Nie podpisuj dokumentu, którego nie rozumiesz. W razie wątpliwości skonsultuj umowę z prawnikiem znającym obrót końmi.
7. Zostaw czas na decyzję. Presja, że inny kupujący wpłaci zaliczkę jeszcze tego samego dnia, nie zastępuje diagnostyki ani spokojnej oceny.
Najlepszy wybór nie zawsze będzie najtańszy i nie zawsze będzie pochodził z najbliższej stajni. W przypadku młodego konia bezpośredni kontakt z hodowcą może dać najpełniejszy obraz procesu rozwoju. Przy zakupie konia zagranicznego albo wyszukiwaniu zwierzęcia o określonych parametrach dobry pośrednik może natomiast skrócić drogę i zmniejszyć liczbę błędów organizacyjnych.
Ostatecznie pytanie „pośrednik czy hodowca?” warto zastąpić pytaniem: czy w tej konkretnej transakcji wiem, kto reprezentuje jaki interes, jaki jest rzeczywisty koszt zakupu i czy mam wystarczająco dużo informacji, aby ocenić dopasowanie konia do planowanej pracy?
Jeśli odpowiedzi są jasne, obie drogi mogą prowadzić do udanego zakupu. Jeżeli natomiast cena, prowizja, historia zdrowia i zakres odpowiedzialności pozostają niejasne, problemem nie jest sam pośrednik ani sam hodowca. Problemem jest brak przejrzystego procesu, w którym koń, kupujący i przyszła współpraca nie zostały potraktowane jako jedna całość.